Róża duchowna z Guadalupe

12 dzień grudnia to bardzo piękna data. I to wcale nie dlatego, że już za 12 dni będziemy się dzielili w swoich domach opłatkiem, wcinali barszcz z uszkami, karpia, pierogi, a to wszystko popijali przepysznym kompotem z suszu. Dziś obchodzimy moim zdaniem najpiękniejsze wspomnienie w Kościele – Maryi z Guadalupe.

210013176_6a19a68e23_oNa początek trochę historii, czyli postaram się jak najkrócej opowiedzieć skąd się wzięło to wspomnienie.
12 grudnia 1531 roku Matka Boża ukazała się pewnemu Indianinowi, Juanowi Diego. Była w widocznej ciąży. Powiedziała do niego takie słowa: „Drogi synku, kocham cię. Jestem Maryja, zawsze Dziewica, Matka Prawdziwego Boga, który daje i zachowuje życie. On jest Stwórcą wszechrzeczy, jest wszechobecny. Jest Panem nieba i ziemi. Chcę mieć świątynię w miejscu, w którym okażę współczucie twemu ludowi i wszystkim ludziom, którzy szczerze proszą mnie o pomoc w swojej pracy i w swoich smutkach. Tutaj zobaczę ich łzy. Ale uspokoję ich i pocieszę. Idź teraz i powiedz biskupowi o wszystkim, co tu widziałeś i słyszałeś.” Jak nietrudno się domyślić – biskup nie uwierzył w jego słowa. Juan poprosił więc Maryję o jakiś znak, który mógłby przekonać hierarchę. Ta poprosiła go, by wszedł na wzgórze. Ku jego zaskoczeniu rosły tam przepiękne róże (w Meksyku zobaczyć w grudniu róże to jak w Polsce usłyszeć prof. Magdalenę Środę zachwalającą nasz rodzimy Kościół). Na prośbę Matki Bożej Juan zebrał kwiaty, schował je w płaszcz i ruszył w drogę do biskupa. Gdy wysypał je przed nim na podłogę okazało się, że na płaszczu jest przepiękne oblicze Maryi. Tenże znak przekonał całkowicie sceptycznego biskupa. Polecił on wybudować kościół w miejscu wskazanym przez Miriam. Umieszczony tam został płaszcz Indianina z jej wizerunkiem. Co ciekawe, w stanie praktycznie nienaruszonym znajduje się on tam po dziś dzień.

4557429589_065c3025fa_oZ różnymi wizerunkami Maryi jest tak, że „nasza” częstochowska Madonna to ta sama kobieta, co ta z Meksyku. Najprościej wytłumaczyć to tak, że Maryja jest jedna, tylko po prostu ubrana inaczej. Czemu mnie najbardziej urzeka akurat to przedstawienie i ta historia Mamy Jezusa? Jednym z powodów jest na pewno to, że Maryja tutaj jest w ciąży. Nie trzyma na ręku Dzieciątka, ona ma je jeszcze w sobie, pod sercem. Ciąża moim zdaniem jest najpiękniejszym okresem w życiu kobiety. Nie bez kozery mówi się, że jest to czas błogosławiony. I tajemnicą poliszynela jest fakt, że do kobiet w tym właśnie stanie mam jakąś szczególną słabość. Dla mnie jako mężczyzny ciąża jest czymś niesamowicie tajemniczym. My nie odczuwamy tego tak, jak kobiety, które jakoś czują w sobie to rozwijające się życie. My widzimy tylko powiększający się brzuch, czujemy ruchy dziecka jak przyłożymy swoją dłoń, potem nagle następuje BUM! i…trzymamy w dłoniach małego człowieka.

Drugim powodem mojego uwielbienia dla tego wizerunku Maryi jest miejsce jej objawienia. Fakt, że objawiła się w miejscu, w którym o Chrystusie nikt nie słyszał. Tamtejsi Indianie wierzyli w boga Słońce oraz Quetzalcoatlowa – pierzastego węża. Sądzili, że te bóstwa trzeba karmić krwią i sercami ludzkich ofiar. I w takim miejscu ukazuje się Ona – ta, która zdeptała głowę węża. Dla tamtejszych ludów orędzie pokoju, które przyniosła, było czymś niesamowitym i nowym. Pod wpływem jej objawień nastąpiła stopniowa, pokojowa chrystianizacja Indian. Wielu z nich zaczęło porzucać swoje bóstwa i przyjmować chrzest. Ważnym czynnikiem była też bardzo jednoznaczna dla nich symbolika obrazu, ale to już temat na inny, dłuższy wpis. Zainteresowanych odsyłam TUTAJ.

Trzecim powodem, który sprawił, że szczególnie umiłowałem sobie to przedstawienie Mamy są róże. Wszyscy znamy litanie loretańską. Odnoszę wrażenie, że trochę nam ona spowszedniała. Bardzo rzadko zastanawiamy się nad określeniami Maryi, które tam padają. A szkoda, bo kryją one w sobie coś pięknego. Mam swoje ulubione wezwania z tejże litanii. Jednym z nich jest zwrot „Różo duchowna”. No powiedzcie sami, czy to nie współgra pięknie z meksykańskimi objawieniami?

MINOLTA DIGITAL CAMERAMaryja z Guadalupe jest również patronką Polski. 3 maja 1953 roku, kardynał Miranda y Gomez na prośbę polskiego episkopatu, oddał nasz naród pod Jej opiekę. Módlmy się dziś za Jej wstawiennictwem o pokój na świecie oraz o pokój między nami, w naszych relacjach, w naszych sercach. Wpis chcę zakończyć słowami dzisiejszej kolekty.

Boże, Ojcze miłosierdzia, Ty swój lud otoczyłeś szczególną opieką Matki Twojego Syna,  dozwól wszystkim, którzy wzywają Świętą Dziewicę z Guadalupe,* aby na drogach sprawiedliwości i pokoju z żywą wiarą szukali postępu narodów. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna,  który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *