Rekolekcje – w domu czy w kościele?

Rozpoczęliśmy nowy rok liturgiczny. Przygotowujemy się od razu do bardzo ważnego wydarzenia – przyjścia na świat Zbawiciela, Jezusa Chrystusa.

5215454382_1d5a21047e_o

Adwent jest czasem oczekiwania. Na co? Na kogo? Obchodzimy pamiątkę przyjścia na świat Boga. Można powiedzieć, że są to Jego urodziny. 25 grudnia o północy w całym Kościele rozpoczyna się z tej okazji impreza – „błogosławieni, którzy zostali wezwani na Jego ucztę.” Co zrobić, aby zostać wezwanym? Zasadniczo to…nic. Wezwani do przyjścia na urodzinową imprezę Jezusa jesteśmy wszyscy. Bez wyjątku. Musimy tylko to zaproszenie w swoim sercu odczytać, a z tym już jest dużo gorzej. W dzisiejszych czasach ludzie nie mają czasu na nic. Żyjemy ciągle w owczym pędzie. Gonimy za zaszczytami, pieniędzmi, awansem. A jakieś urodziny? W pośpiechu w autobusie wklepane w smsa „wszystkiego najlepszego”, albo napisane na facebooku na tablicy jubilata. Wydaje nam się, że to załatwia sprawę, życzenia przecież zostały złożone. W czasach archaicznych, zanim pojawił się facebook, to trzeba było się z taką osobą osobiście spotkać. Kto by sobie dziś tym głowę zawracał? A na urodziny Boga, to zanim złożymy Mu życzenia, to trzeba się jeszcze przygotować. I nie chodzi tu o wypranie, wykrochmalenie i wyprasowanie koszuli. Tu trzeba zadbać o swoją duszę!

318697278_045f093c4c_o

Jak to zrobić? Są w kościołach takie fajne spotkania. Rekolekcje się nazywają. W większości parafii w okresie adwentu będą się one odbywały. I będzie możliwość (taka sama jak codziennie) skorzystania z sakramentu pokuty. Bo bez tego to najlepsze rekolekcje są psu na budę. No ale takie rekolekcje wymagają czasu i chęci ruszenia swoich czterech liter (chodzi mi oczywiście o NOGI) z domu do kościoła. A wiemy jakie to dzisiaj trudne. Jesteśmy strasznie leniwi. Więc jeśli my nie chcemy przyjść do kościoła, to Kościół przychodzi do naszego domu. I jesteśmy zalewani różnymi propozycjami internetowych rekolekcji adwentowych. I tak np. wędrowny dominikanin o. Adam Szustak zaprasza na Plaster Miodu, portal Stacja7.pl oraz Archidiecezja Warszawska proponują nam przygodę ADVENTure, franciszkanie startują z rekolekcjami Szybko Wolni itd. Rekolekcji w internecie jest multum. Dla każdego coś dobrego. I niech ktoś powie, że Kościół sobie nie radzi z rozwojem technologii.

Rekolekcje internetowe są czymś bardzo dobrym i ważnym. W czasach, gdy jesteśmy online niemalże 24h na dobę, jest to podstawowa droga dotarcia z Dobrą Nowiną do człowieka. Trzeba jednak pamiętać, że tego typu akcje mają jeden cel – przyprowadzić człowieka do kościoła. A jeszcze lepiej – do konfesjonału. Możemy się dwoić i troić, ale jeśli nie osiągniemy tego celu – to rekolekcje się nie odbyły. Jeśli po wysłuchaniu słów rekolekcjonisty chociaż jedna osoba pójdzie do kościoła i się wyspowiada to warto było przygotować rekolekcje. Wszakże w niebie większa jest radość z jednego nawróconego grzesznika niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych. A jeśli chodzi o kościoły, to mają one równie bogatą ofertę rekolekcyjną co internet. Jeśli nie odpowiada nam ksiądz w naszej parafii to warto poszukać, co oferują np. wspólnoty zakonne istniejące w danym mieście. Ja w Lublinie ruszam już jutro do dominikanów na rekolekcje „Przebudzenie Emmanuela”, które głosić będą o. Tomasz Nowak, o. Michał Murzyn oraz Magdalena Frączek (obczajcie zaproszenie – KLIK). Sami więc widzicie, że oferta jest to nielicha.

unsplash_52b6b4db7397c_1

Rekolekcje internetowe nie zastępują i nie zastąpią nigdy rekolekcji „w realu”. Internet jest tylko narzędziem, dzięki któremu Kościół pokazuje nam Chrystusa w naszych domach i zachęca do osobistego spotkania się ze Zbawicielem. On tam, w kościele, naprawdę na Ciebie czeka. Więc człowieku, weźże się ogarnij i rusz! Prawdziwe rekolekcje odbędziesz tylko w kościele. Dlaczego? Bo w kościele jest konfesjonał. Tam się dokonują najlepsze rekolekcje świata.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *