Każde pokolenie ma własny czas…

Jan Paweł II był bez wątpienia wybitną osobą. Wpływ jego słów, postaw, gestów na historię wielu państw jest powszechnie znany. Nie jest również tajemnicą jego umiłowanie młodzieży. To w młodych papież – Polak widział przyszłość świata i Kościoła. Gdyby jednak ktoś mnie zapytał, czy uważam się za członka pokolenia JPII odpowiedziałbym z całą stanowczością „Nie”. Dlaczego?


Gdy przychodziłem na świat Karol Wojtyła miał 75 lat, biskupem Rzymu był od 15 lat. Przeżyłem ledwie 12 lat jego pontyfikatu. Nic więc dziwnego, że Jan Paweł II jest dla mnie postacią bardziej historyczną niż realną. Końcowe 2-3 lata jego posługi jak przez mgłę jeszcze pamiętam. Przez większość jego przewodniczenia Kościołowi byłem jednak dzieckiem. Ojciec Święty był dla mnie mityczną postacią zza szklanej tafli telewizora marki Grundig, niż kimś realnie obecnym. Znam jego ogólny życiorys, oglądałem filmy dokumentalne, czytałem różne jego wypowiedzi. Nie przeczytałem tylko żadnej z jego encyklik, co planuję w najbliższym czasie nadrobić. Papieskie nauczanie jest mi kompletnie obce. Nie wstydzę się w związku z tym przyznać, że daleko mi do określania siebie mianem przedstawiciela pokolenia JPII.
Członek tej generacji w moim przekonaniu powinien się odznaczać przede wszystkim przeżyciem pontyfikatu Jana Pawła II. Powinien śledzić na bieżąco jego wystąpienia, przemówienia, kazania, audiencje. Powinien ich nie tylko słuchać, ale również żyć według zaleceń Ojca Świętego. Powinien również czytać encykliki i adhortacje, które wyszły spod jego pióra. Nic z tych rzeczy nie było mi dane. Pozostaje mi jedynie zgłębiać jego książki i modlić się za jego wstawiennictwem.

Kim zatem jestem? Benedykt XVI był pierwszym papieżem, którego pontyfikat zacząłem przeżywać. Jednak świadomie przeżywanym pontyfikatem dla mnie jest dopiero obecna posługa Ojca Świętego Franciszka. To jego przemówienia śledzę, czytam jego poranne kazania z kaplicy domu św. Marty, czytałem jego adhortację itp. Jestem więc pokoleniem F.

Nawigacja po wpisie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *